2026-08-21
Agnieszka Odachowska nie planowała, że Różowy Patrol stanie się tak ważną częścią jej życia. Wszystko zaczęło się od namowy przyjaciółki. Później przyszły setki spotkań, rozmowy z kobietami i wyjazdy do małych miejscowości. Aż wydarzyła się sytuacja, której nie zapomni nigdy.
Do różowego stoiska podszedł mężczyzna. Nie przyszedł rozmawiać o swoim zdrowiu. Chciał nauczyć się, jak prawidłowo badać piersi, żeby później pokazać to swojej dziewczynie.
Dwa dni później jego dziewczyna była już po operacji. Podczas samobadania zauważyła zmianę, która wymagała dalszej diagnostyki i leczenia.
– To był moment, który bardzo mocno uświadomił mi, czym naprawdę jest profilaktyka. To nie jest plakat ani ulotka. Czasami jedna rozmowa może zmienić czyjeś życie – mówi Agnieszka Odachowska.

Początek był prosty. Justyna Jakubowicz-Dziduch namówiła Agnieszkę, żeby dołączyła do Różowego Patrolu.
– „Spróbuj” – powiedziała. I spróbowałam – wspomina Agnieszka Odachowska.
Z czasem pojedyncze spotkania zamieniły się w setki rozmów. Różowy Patrol zaczął pojawiać się w małych miejscowościach, świetlicach, podczas festynów i lokalnych wydarzeń. Tylko w ubiegłym roku, na terenie działania Agnieszki Odachowskiej, Różowy Patrol odbył ponad 200 spotkań.
Za każdą z tych liczb kryje się konkretna rozmowa. Z młodą kobietą albo seniorką. Z mamą, córką czy babcią. Ale także z partnerem lub mężem.
Bo, jak pokazuje historia mężczyzny, który przyszedł do stoiska, profilaktyka nie musi zaczynać się od osoby, której bezpośrednio dotyczy.
Podczas spotkań Agnieszka często słyszy te same zdania.
„Nie mam czasu”.
„Nic mnie nie boli”.
„Zajmę się tym później”.
To właśnie owo „później” bywa jednym z największych wyzwań profilaktyki.
– Nie zawsze trzeba czekać, aż pojawią się objawy – podkreśla Agnieszka Odachowska.
Dlatego rozmowa przy różowym stoisku nie kończy się na przekazaniu ulotki czy pokazaniu, jak wykonać samobadanie. Chodzi o to, żeby zatrzymać się na chwilę i oswoić temat, o którym wiele osób wciąż niechętnie rozmawia.
Czasem kobieta przechodzi obok stoiska, zatrzymuje się tylko na kilka minut, słucha i odchodzi. Po chwili wraca z jednym pytaniem:
– Czy może mi pani jeszcze raz pokazać, jak to zrobić?
Dla osób działających w Różowym Patrolu to właśnie takie momenty są najważniejsze.

Różowy Patrol nie chce czekać, aż wszystkie kobiety same trafią na spotkania dotyczące profilaktyki. Dlatego Różowy Patrol rusza tam, gdzie kobiety mieszkają i spotykają się na co dzień – do małych miejscowości, wsi, świetlic i na lokalne wydarzenia.
To szczególnie ważne tam, gdzie dostęp do informacji, specjalistów czy badań może być trudniejszy.
Ale czasami nie potrzeba wielkiej kampanii. Wystarczy kilka minut zwyczajnej rozmowy.
Historia mężczyzny, który chciał nauczyć się badania piersi swojej dziewczyny, jest tego najlepszym przykładem. On sam nie szukał pomocy. Chciał po prostu wiedzieć, jak może pomóc bliskiej osobie.
Kilka minut później wiedział, co zrobić. Dwa dni później ta wiedza okazała się bezcenna.
Zdaniem Agnieszki Odachowskiej właśnie dlatego o profilaktyce warto mówić szerzej – nie tylko do kobiet, ale do ich bliskich.
Partner, córka, mama, siostra czy przyjaciółka mogą być osobą, która przypomni o badaniu, zachęci do wizyty u lekarza albo po prostu zapyta: „Kiedy ostatnio się badałaś?”.
– Nie chcemy straszyć. Chcemy mówić o sprawczości. O tym, że możemy się badać, pytać, reagować i zachęcać do tego naszych bliskich- mówi Agnieszka Odachowska.
Dziś, ruszając na kolejne spotkania, nie wie, kto zatrzyma się przy różowym stoisku. Nie wie też, która z rozmów okaże się dla kogoś najważniejsza. Wie jednak jedno: czasem wystarczy kilka minut, żeby coś zmienić.
Bo czasami wszystko zaczyna się od jednego „spróbuj”.
A konsekwencje tej jednej rozmowy mogą zostać z człowiekiem na całe życie.
Artykuł przygotowała Agnieszka Odachowska Piosik-Koordynatorka Regionalna Projektu Różowego Patrolu